Rowerowy uziel75blog rowerowy

avatar uziel75

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(18)

Moje rowery

Marvil 2023 km
Santini 2609 km
Merida 45 km
Kross 48632 km
Kellys 39549 km
Esker 22563 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy uziel75.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Trenażer

Środa, 22 stycznia 2014 | dodano: 25.01.2014Kategoria trenażer
Rower:Kellys Dane wycieczki: 12.00 km (0.00 km teren), czas: 00:22 h, avg:32.73 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

#3 | Brzeźno

Niedziela, 12 stycznia 2014 | dodano: 12.01.2014Kategoria 1-50
Dzisiejszego wyjazdu nie planowałem, bo cały dzień miał być deszczowy. Jednak jakoś od rana utrzymywało się bez deszczu, a prognoza mówiła, że między 14 a 17 opady ustaną. Do tego dość konkretnie wiało (8 m/s), więc większość wody, która wczoraj uprzykrzała nam życie podczas biegu WOŚP na stadionie, zdążyła wyschnąć. Tak więc ok. 14 zdecydowałem się na wyjazd w kierunku Poznania (pod wiatr), by wrócić stamtąd z napędem powietrznym ;) Planowałem dojechać albo do Brzeźna, albo do Siedlca, w zależności od zapasu sił. Wyjechałem z domu, 4 razy nacisnąłem na pedały i... zaczęło padać. Jasna cholera! To trzeba mieć pecha. Dojechałem do parku i musiałem stanąć pod dachem przy szkole, bo cały rower był już mokry, a ja ledwo już widziałem przez okulary. Napisałem SMS-a do bobika i w tym czasie przestało padać. Pojechałem więc dalej i wjechałem jeszcze na chwilę na stadion, żeby zobaczyć jak idzie biegaczom. Ruszyłem dalej, koło Kauflandu, potem ul. Kolejową i wyjechałem na Daszyńskiego. Z wiaduktu pod wiatr zjeżdżałem z prędkością aż 19 km/h... Nooo, ciekawe co mnie czeka na trasie K92. 
A na trasie prędkość dochodziła do 17 km/h mimo przyjęcia na maxa aerodynamicznej pozycji :D :D Dojechałem do Zasutowa i wybrałem drogę serwisową, bo była trochę niżej i była trochę osłonięta od wiatru. Dojechałem do komisu w Gierłatowie, standardowo zatrzymałem się, żeby pogłaskać psiaka i "pognałem" dalej. Przejechałem przez Neklę i wyjechałem na K92. Dalej było już tylko ciężej, szczególnie na podjeździe w okolicach Starczanowa. Na jego szczycie musiałem się zatrzymać, żeby odpocząć.


Po chwili pojechałem dalej i dojechałem do Brzeźna, gdzie skręciłem na skrzyżowaniu z sygnalizacją koło baru. Patrzę, a na polu stoi sobie piesek i przypatruje mi się. Zawołałem go i przybiegł. Zatrzymałem się i wołam go dalej. Podszedł niepewnie, chwilę się zawahał, ale po chwili już dał się pogłaskać. Chwilę później już stał na dwóch łapkach, trzymając mnie przednimi łapkami za rękę i chcą polizać mnie po twarzy :D :D Było miło, ale trzeba było jechać dalej. Na szczęście na skrzyżowaniu po drugiej stronie czekał na wyjazd jakiś samochód, więc światło zmieniło się na zielone i można było jechać. Oj jak dobrze było poczuć wiatr na plecach. Prędkość od razu stała się znośna. Na zjeździe w Starczanowie jechałem prawie równo z samochodami. Dojechałem do Nekli, przejechałem przez centrum i znów wyjechałem na K92, żeby wykorzystać wiatr. 
We Wrześni przejechałem przez centrum, pojechałem jeszcze raz na stadion, bo miał tam być bobiko, jednak nie widziałem go. Dojechałem do domu krótko przed zachodem słońca.

Rower:Kross Dane wycieczki: 40.00 km (0.00 km teren), czas: 02:09 h, avg:18.60 km/h, prędkość maks: 54.60 km/h
Temperatura:4.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1065 (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

#2 | Skorzęcin przed południem

Sobota, 11 stycznia 2014 | dodano: 12.01.2014Kategoria 51-100
Zaproponowałem dziś wyjazd bobikowi, ale odmówił, bo miał kolędę. Przygotowałem więc rower, energetyka, spakowałem do plecaka kurtkę przeciwdeszczową, bo pogoda była niepewna i po 10:00 wyjechałem w kierunku Skorzęcina. Jechałem z wiatrem, a nade mną kłębiły się ciemne chmury. W Witkowie bardzo duży ruch - chyba wszyscy wyszli do centrum na zakupy. Dalej było już spokojnie, choć w lesie, na dojeździe do ośrodka, minąłem dwa samochody. W samym ośrodku pusto, nie widziałem ani jednego człowieka, tylko 2 samochody chwilę przed wyjazdem. Wjechałem na molo, skonsumowałem batonika, wypiłem energetyka, pstryknąłem kilka zdjęć i gdy już mocno mnie przewiało, zebrałem się na powrót.

A tak wiało dzisiaj:


Pomyślałem jednak, że trzeba by jakoś ułatwić sobie jazdę pod wiatr, więc zatrzymałem się na chwilę i dopompowałem obie opony. 
Gdy wyjechałem z lasu, to uświadomiłem sobie, że powrót nie będzie łatwy. Kawałek za wsią Skorzęcin patrzę - a przede mną dwóch rowerzystów jedzie w stronę Witkowa. Myślałem, że to jacyś sportowcy, ale okazało się, że było to jakichś dwóch mężczyzn na zwykłych rowerach. Wyprzedziłem ich, jadę dalej, patrzę, a w moją stronę zbliża się kolejny rower, od strony Witkowa. Czerwony ubiór. Patrzę, a to jakaś dziewczyna sobie śmiga. Uśmiechnąłem się, pomachałem jej, ona to samo :)
W Witkowie było już trochę mniej ludzi na ulicach. Po niedługim czasie niebo się wypogodziło, wyszło słońce i strasznie raziło po oczach, bo było nisko, jechałem prawie idealnie w jego stronę i nie miałem na oczach przyciemnianych szkieł. Świeciło już do samego końca trasy. 
Rower:Kross Dane wycieczki: 61.93 km (0.00 km teren), czas: 02:53 h, avg:21.48 km/h, prędkość maks: 34.80 km/h
Temperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1650 (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

#1 | Rozpoczęcie sezonu 2014 - Skorzęcin

Środa, 1 stycznia 2014 | dodano: 01.01.2014Kategoria 51-100 Uczestnicy
Nie mogłem odmówić sobie przyjemności rozpoczęcia sezonu rowerowego 2014 już 1 stycznia, więc po południu zaproponowałem wyjazd bobikowi. Początkowo miał opory, bo obawiał się swojej słabej kondycji i promili w organizmie po imprezie sylwestrowej, ale pod wieczór podjął pierwszą męską decyzję w tym roku i przyjechał do Wrześni, skąd ruszyliśmy po 18:00 w stronę Skorzęcina. Jechaliśmy z lekkim wiatrem w plecy. Bobiko, mimo że narzekał dziś na swoją kondycję, gdy tylko znalazł się przede mną, to wyrywał do przodu na 100-200 metrów, nie bacząc na mnie ani na to, że będzie musiał dziś jeszcze wrócić do domu pod wiatr. Za Witkowem stanęliśmy na chwilę, aby skonsumować EnergyShota Olimpa, który zaczyna działać po jakichś 30 minutach, a więc zacznie wtedy, gdy będziemy się zbierali na powrót. W lesie na dojeździe do ośrodka było jak zwykle ciemno jak w piekle i o dziwo minęliśmy tam jeden samochód. Wjechaliśmy do ośrodka, potem na molo i szukaliśmy śladów wczorajszej imprezy sylwestrowej. Nic. Ani pozostałości fajerwerków, ani rozbitego szkła. Tak spokojnie i kulturalnie tu było? A może nikogo tu nie było? Jednak na końcu mola ze śmietnika wystawało kilka zużytych fajerwerków, więc jednak ktoś tu był, ale posprzątał po sobie. Miło.
Zabraną w termosach kawę i herbatę postanowiliśmy wypić gdzieś na lądzie, w osłoniętym miejscu, żeby się za bardzo nie wychłodzić na wietrze wiejącym od jeziora. Zjechaliśmy więc z mola i zatrzymaliśmy się koło budki telefonicznej przy "Piekle". Wypiliśmy kawę i herbatę, ja skonsumowałem prawie zamarzniętego batonika i po jakichś 30 minutach ruszyliśmy w drogę powrotną. Na termometrze było -2, w lesie za ośrodkiem mgła. Za ośrodkiem droga była już biała, pokryta szronem, temp. -1 st. C. Kawałek za wsią Skorzęcin zatrzymaliśmy się, aby przez chwilę spojrzeć w niebo i na horyzont, skąd odpalano jeszcze sztuczne ognie. Ruszyliśmy dalej. Jechało się przyjemnie, bo wiatr chyba całkiem ustał. Ruch był znikomy. Po porannych informacjach dotyczących wypadków na drogach po imprezie sylwestrowej trochę się obawiałem o bezpieczeństwo, ale kierowcy jeździli tak ostrożnie, że nie mogłem w to uwierzyć. Niektórzy gdy nas wyprzedzali czy mijali, jechali jakieś 30-40 km/h. Lekkie zagrożenie bezpieczeństwa pojawiło się z innej strony - od zaszronionego asfaltu, po którym toczyły się moje slicki. Za Witkowem zaliczyłem pierwszy uślizg tylnego koła na gładkiej łacie asfaltowej w momencie naciśnięcia nogą na pedał. Upss, trzeba uważać. Potem w Gorzykowie, gdzie droga była lekko po skosie na zakręcie, znów tylne koło zaczęło mi uciekać. Potem w Gutowie na zakręcie - to samo. Chyba najwyższy czas założyć opony z bieżnikiem, bo jazda zimą na slickach to proszenie się o kłopoty. Spokojnym tempem dojechaliśmy do Wrześni. Bobiko odprowadził mnie pod dom i pojechał do siebie. Było po 21:00.
Rower:Kross Dane wycieczki: 62.08 km (0.00 km teren), czas: 03:31 h, avg:17.65 km/h, prędkość maks: 28.10 km/h
Temperatura:-1.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1654 (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

#198 | Trójkątne zakończenie sezonu 2013

Wtorek, 31 grudnia 2013 | dodano: 31.12.2013
Słoneczna pogoda i ostatni dzień roku - nie mogło być inaczej jak tylko rowerowo po pracy, a przed sylwestrowym wieczorem. Trzeba było dzisiaj zakończyć sezon rowerowy 2013.
Wybrałem się więc po 14:00 na standardowy trójkąt. Dopiero dziś, przy dziennym świetle, zobaczyłem jaka ta droga jest zniszczona, jak bardzo się rozpadła w ciągu tego roku. Jechałem tu przecież w tym roku kilka razy szosówką. Teraz byłoby to chyba już awykonalne...
 Samochodów było dość sporo, ludzie jechali już albo na docelowe imprezy, albo jeszcze na zakupy z nimi związane. Co dziwne - widziałem też dwóch rowerzystów w strojach rowerowych i kaskach. Nie tylko ja mam świra ;)  
Przeleciałem przez Czerniejewo, dość spokojne i wyjechałem na dłuuugą prostą w kierunku Nekli, na której pojawiła się już mgła.
W lesie też było trochę zamglone.

Dojechałem do Nekli, standardowy przejazd przez centrum i przez rynek, a potem serwisówką w kierunku Wrześni. Po drodze sfotografowałem ostatni w tym roku zachód słońca,
a chwilę później zatrzymałem się w Gierłatowie, żeby pogłaskać czarnego psiaka w komisie. Ruszyłem dalej, dojechałem do Psar, a przed Wrześnią zaliczyłem na zakręcie mały poślizg na oszronionej nawierzchni (ach te slicki...).
Przelot przez centrum i powrót do domu przed 16:00.

Podsumowanie roku:
Przejechałem 11690 km w czasie 644,5 godziny. Było to w sumie 198 wycieczek, a średnio na wycieczkę przypadło 59 km. Spaliłem w tym czasie prawie 314 tysięcy kcal. Najdłuższy wyjazd odbył się 6 lipca i było to tylko 191 km.
Rower:Kross Dane wycieczki: 36.66 km (0.00 km teren), czas: 01:42 h, avg:21.56 km/h, prędkość maks: 36.10 km/h
Temperatura:-1.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 976 (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

#197 | Gorąca wieczorna kawa w mroźnym Skorzęcinie

Poniedziałek, 30 grudnia 2013 | dodano: 01.01.2014
Wieczorem znów naszła mnie ochota na Skorzęcin. Miało być mroźno. Przygotowałem więc kawę w termosie i tabliczkę czekolady. Pomyślałem, że gdy będę siedział na molo, to może mi się zrobić (i na pewno się zrobi) zimno, więc przydałoby się coś, co można by na siebie zarzucić na ten czas. Wybór padł na drugą kurtkę rowerową, którą wrzuciłem do plecaka. Do tego wziąłem sobie też dodatkowe rękawice polarowe z myślą o założeniu ich w drodze powrotnej, bo palce marzną dużo szybciej i potem cieżko je rozgrzać.
Wyjechałem po 18:00 i jechałem z lekkim wiatrem w plecy. Robiło się coraz zimniej, była lekka mgła i w końcu na poboczach pojawił się szron. Za Witkowem, gdzie było już mocno ciemno, można było podziwiać zimowe niebo, ale najładniej było je widać, gdy wjechałem w las przed ośrodkiem - nad sobą, dokładnie w prześwicie między drzewami, miałem gwiazdozbiór Oriona. 
Ośrodek był oświetlony, bo było już po 19, więc moje obserwacje się potwierdziły - reszta świateł włączana jest po 18. Tak jak się spodziewałem - ośrodek był całkowicie pusty. Dojechałem do mola, spojrzałem w prawo i szczęka mi opadła - na plażę przywieziono piasek!! Leży tam kilka gór piachu, świeżo wysypanych z wywrotek. WTF?
Dojechałem na koniec mola, stanąłem przy ławeczce i zauważyłem, że była cała pokryta szronem. Hmm, czyli kawa będzie na stojąco. Założyłem dodatkową kurtkę i wziąłem się za konsumowanie kawy z czekoladą. No i za podziwianie nieba. Mimo że na trasie troszkę wiało, w ośrodku było totalne zero wiatru. Tafla jeziora była spokojna i równa jak szyba. Można było w niej podziwiać gwiazdy. Poza świergotem ptaków, dochodzącym z wysp, była cisza. Jednak w pewnej chwili usłyszałem jakichś ludzi. Rozglądam się... a na dzikiej plaży, za przystanią łodzi, jakieś dwa światła. Do końca nie doszedłem do tego co to były za światła, ale wyglądały jak światła na jakimś jachcie, bo były umiejscowione jakoś nad wodą (przynajmniej tak mi się wydawało, bo było ciemno). Raz po raz ktoś tam włączał latarkę. A potem ludziki stamtąd odpalili kilka fajerwerków. Hmm, sylwester dzień wcześniej? ;) 
Po niedługim czasie do ośrodka przyjechał samochód - przejechał wzdłuż plaży i dalej w kierunku ww. ludzi. Jednak tu skręcił w lewo i pojechał dalej, między domki. Po paru minutach zacząłem się zbierać do wyjazdu. Spakowałem termos, jednak postanowiłem nie zdejmować dodatkowej kurtki, bo nie przeszkadzała, a będzie w niej przyjemnie ciepło. Założyłem tylko dodatkowe rękawiczki polarowe. Wziąłem do ręki okulary, żeby je założyć, a okulary całe mokre, zaparowane. Probowałem je wyczyścić, ale rękawiczki, które miałem na rękach były już też lekko nasiąknięte wilgocią, więc nic z tego nie wyszło. Trudno, trzeba będzie jechać bez okularów. Chwilę przede mną ośrodek opuścił też wspomniany wcześniej samochód, a koło parkingu przez chwilę towarzyszył mi zając, który kicał sobie przed moim rowerem, potem na chwilę zatrzymał się koło pola namiotowego, żeby na mnie popatrzeć i pognał dalej. Gdy jechałem przez las, minąłem się z następnym pojazdem, zmierzającym do ośrodka, a po wyjeździe z lasu zauważyłem jeszcze jednego. Ciekawe ile ludzi przyjedzie tu jutro, na sylwestra.
Dalsza trasa to było podziwianie pięknego, czarnego jak smoła nieba, usianego milionami gwiazd, których nie ma szans dostrzec z terenu miasta. Szczęka opadała na ten widok, więc w ciągu całej drogi do Wrześni kilka razy się zatrzymywałem i podziwiałem.
Oprócz szronu na poboczach i polach, pojawił się on też na drodze. Wszystko się skrzyło w świetle lamp. Zrobiłem kilka testów na przyczepność moich slicków na takiej nawierzchni, ale na szczęście trzymały się dobrze. 
Przeleciałem przez Witkowo, potem przez Gorzykowo, gdzie rozglądałem się za psem, ale znów go nie było. 
Do domu dotarłem ok. 21.30.
Rower:Kross Dane wycieczki: 61.77 km (0.00 km teren), czas: 03:30 h, avg:17.65 km/h, prędkość maks: 32.60 km/h
Temperatura:-2.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1645 (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

#196 | Trójkąt wieczorny

Niedziela, 29 grudnia 2013 | dodano: 29.12.2013 Uczestnicy

Dzisiejsza niedziela była spisana na straty za sprawą zapowiadanego deszczu. Niebo z godziny na godzinę robiło się coraz bardziej ciemne, chmury straszyły, kropiło. Jednakże dość mocno wiało, a większy deszcz w końcu nie spadł i pod wieczór było już w miarę sucho. Zaproponowałem więc bobikowi wyskok do Skorzęcina, ale nie chciało mu się, więc po 20.00 wyjechaliśmy tylko na trójkąt.

Spotkaliśmy się w parku, potem przelot przez centrum miasta i kierunek Czerniejewo. Ruch był niewielki. Przed Czerniejewem mieliśmy z wiatrem, więc ostatnią prostą pokonaliśmy dość szybko. W Czerniejewie chwilowy postój na obczajenie zasad panujących na skrzyżowaniu koło kościoła, a potem dalej na Neklę - już pod wiatr. W lesie wiało już dużo słabiej, a i ruch był coraz mniejszy i można było sobie jechać właściwie całą szerokością drogi. Dojechaliśmy do Nekli (bobiko zaproponował wspólne zdjęcie na rozświetlonym rynku, ale w końcu daliśmy spokój), a potem serwisówką wzdłuż K92 do Wrześni. Zatrzymaliśmy się koło komisu autobusowego na pobawienie się z pieskiem, który na początku nie chciał przyjść, ale potem w końcu przybiegł. Przyszedł też do nas stróż z tegoż komisu i chwilę porozmawialiśmy. Kojarzył mnie, że już tu kilka razy byłem. Pojechaliśmy dalej, a odcinek od Zasutowa do Psar był dość szybki. Dojechaliśmy do Wrześni i rozstaliśmy się na Daszyńskiego.

W domu byłem po 22.00.

Rower:Kross Dane wycieczki: 36.16 km (0.00 km teren), czas: 01:42 h, avg:21.27 km/h, prędkość maks: 40.60 km/h
Temperatura:4.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 963 (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

#195 | Wieczorna kawa w Skorzęcinie

Sobota, 28 grudnia 2013 | dodano: 28.12.2013

Od rana było na ulicach cholernie mokro, jak po jakiejś ulewie, chociaż wcale nie padało. Była jednak nadzieja na wyschnięcie ulic, bo wyszło ładne słońce i było prawie 10 stopni. Niestety - była tak wysoka wilgotność, że niewiele na ulicach się zmieniło. Próbowałem namówić bobika na wyjazd pod wieczór, ale było mu z tym nie po drodze. Cóż, pojadę sam i zrobię sobie tym razem podwieczorek w Skorzęcinie.

Wziąłem termos, w termos kawę, do tego batonika i wyjechałem po 16.00. Od samego początku z kół zaczęła chlapać woda. No trudno, znów będzie generalne czyszczenie rowera. Ubrałem się dziś cieplej niż ostatnio, bo nie planowałem zbyt szybkiej jazdy (przez tę wodę), a do tego chciałem chwilę posiedzieć na molo, a bez cieplejszego ubioru szybko bym tam zmarzł. Jechało się dość fajnie, z lekkim wiatrem w plecy. Nade mną było czyste niebo, ale za moimi plecami zaczęły się zbierać czarne chmury. Dziwne, bo nie są zapowiadane żadne opady na dziś. Przeleciałem przez Witkowo i po niedługim czasie przejeżdżałem już przez las przed ośrodkiem. Zauważyłem tam tylko jeden samochód, wyjeżdżający z lasu. Zastanawiałem się czy dziś znów ośrodek będzie pogrążony w ciemnościach. Na wjeździe było jaśniej niż wczoraj, ale glówna aleja znów w ciemnościach. Podobnie aleja wiodąca na molo i cała plaża. Wjechałem na molo i zacząłem podwieczorek. Czarna kawa z batonikiem, a nade mną czarne gwieździste niebo. Pysznie :)

Nagle coś błysnęło... Rozglądam się, patrzę, a tu zapala się latarnia na plaży. Po chwili kolejna. No to już wiem dlaczego wczoraj było tu tak ciemno - byłem za wcześnie. Okazało się, że reszta latarni jest włączana o 18.00. Zanim dopiłem kawę, plaża była już rozświetlona. Gdy ruszałem w drogę powrotną, świeciło się już wszystko, tak jak zwykle.

Droga powrotna była równie miła, bo wiatr w twarz był słabszy niż się spodziewałem. Za Witkowem zrobiłem krótki sikstop i przy okazji poświęciłem chwilę na podziwianie nieba i najładniejszego gwiazdozbioru - Oriona. Przeleciałem przez Gorzykowo, na szczęście znów bez psów.

We Wrześni byłem po 20.00.

Rower:Kross Dane wycieczki: 61.87 km (0.00 km teren), czas: 03:41 h, avg:16.80 km/h, prędkość maks: 30.70 km/h
Temperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1648 (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

#194 | Skorzęcin

Piątek, 27 grudnia 2013 | dodano: 27.12.2013

Dziś rano okazało się, że w nocy była taka wilgoć, że drogi znów są całe mokre, więc wyjazd trzeba było odłożyć na później. Około południa nawet pokropił deszcz. Cóż, może później coś się wyklaruje.

I faktycznie - około 15.00 drogi trochę przeschły, pojawiły się suche fragmenty asfaltu, więc trzeba było ruszyć tyłek. Próbowałem namówić bobika na Skorzęcin, ale ten bawił się dzisiaj w patriotę i jeździł po jakichś grobach powstańców...

Cóż, wsiadłem więc na rower i sam pognałem w standardowym kierunku. Wyjechałem chwilę przed zachodem słońca, więc połowę drogi do Witkowa jechałem jeszcze w świetle dziennym. W Witkowie było już właściwie ciemno. Za Witkowem wypiłem EnergyShota, bo powrót znów szykował się pod wiatr. Zastanawiałem się, czy dzisiaj, przy piątku, znów będzie taki ruch w ośrodku w Skorzęcinie. O dziwo - przez całą drogę przez las nie widziałem żadnego samochodu. Ten odcinek pokonałem sobie dość wolno, bo było tam wyraźnie bardziej mokro niż na całej wcześniejszej trasie, i nie chciałem upaćkać rowera błotem. Gdy wjechałem do ośrodka, to od razu coś mi się rzuciło w oczy - było wyraźnie ciemniej niż zwykle. O co chodzi? Oszczędności? Po kilkudziesięciu metrach potwierdziło się - w Skorzęcinie panuje zaciemnienie. Cała główna aleja pogrążona w ciemnościach, bez żadnej latarni. Światło świeciło się tylko przy domu na wjeździe, a kolejne - dopiero na skrzyżowaniu głównej alejki z alejką wiodącą na molo. Dalej znów ciemno, z pojedynczymi latarniami gdzieś między domkami z lewej strony. O dziwo - cała aleja wzdłuż hotelu przy plaży również w ciemnościach. Jedna latarnia tylko w okolicach zjeżdżalni na końcu plaży. Tak więc - cały ośrodek w ciemnościach. Byłem tu wiele razy po zmroku, ale dziś pierwszy raz było tu tak ciemno... Nawet w środku zimy, ze śniegiem i lodem, ale ośrodek był rozświetlony.

Wjechałem na molo, pstryknąłem fotkę, posłuchałem skrzeczenia tysięcy ptaków, dochodzącego z jednej z wysp na jeziorze i ruszyłem tyłek w drogę powrotną.

Znów wolny przejazd przez las, a potem mała walka z wiatrem w twarz. W sumie nie było źle. Przejechałem przez Witkowo i pognałem w stronę Wrześni. Po drodze znów spotkałem kilku idiotów, którym trzeba było przypomnieć o tym, że nie oślepia się innego użytkownika drogi, nawet gdy jest nim rowerzysta.

Do Wrześni dojechałem około 19.00.

Rower:Kross Dane wycieczki: 61.87 km (0.00 km teren), czas: 03:01 h, avg:20.51 km/h, prędkość maks: 35.50 km/h
Temperatura:4.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1648 (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

#193 | Skorzęcin

Środa, 25 grudnia 2013 | dodano: 25.12.2013

Dzisiejszą trasę chciałem pokonać jak zwykle po zmroku, ale ładne słońce i wysoka temperatura - 7-8 stopni - skusiły mnie na wcześniejszy wyjazd. Wyjechałem więc po 14:00 w kierunku Skorzęcina. Dawno nie jeździłem w dzień, tym bardziej fajnie się jechało. No i ta temperatura... Boże Narodzenie, a ja jadę sobie z rozpiętą kurtką. Szaleństwo :)

Niestety nie widziałem żadnych rowerzystów (to chyba nic dziwnego, w końcu dziś święto), za to był spory ruch samochodowy. Drogi były dużo bardziej suche niż podczas ostatniego wyjazdu z bobikiem. I dobrze, bo jechałem wyczyszczonym rowerem. Za Witkowem wypiłem sobie EnergyShota Olimpa, żeby w drodze powrotnej, pod wiatr, mieć siłę. Dojechałem do Skorzęcina, wjechałem do ośrodka, a tam świąteczne wycieczki rodzinne. Sporo osób sobie spacerowało. Usiadłem na molo, pyknąłem fotkę.

Po kilkunastu minutach ruszyłem w drogę powrotną. Od zachodu zaczęły się zbliżać chmury, które zasłoniły zachód słońca, więc wcześniej zrobiło się ciemno. Gdy dojechałem do Witkowa, to było już całkiem ciemno. Olimp zrobił swoje - utrzymywalem dość wysoką prędkość i nie czułem zmęczenia. W Gorzykowie standardowo wypatrywałem psa, będąc przygotowanym na jego atak - miałem w ręce odstraszacz. Psa jednak nie było.

Do Wrześni dojechałem ok. 17:00.

Rower:Kross Dane wycieczki: 61.98 km (0.00 km teren), czas: 02:46 h, avg:22.40 km/h, prędkość maks: 33.50 km/h
Temperatura:7.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1651 (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)