- Kategorie:
- 1-50.992
- 101-150.107
- 151-200.9
- 201-250.5
- 301-350.2
- 351-400.1
- 51-100.604
- deszcz.36
- leżący śnieg.14
- mgła.16
- mokro.31
- mżawka.12
- po zmroku.127
- pochmurno.268
- słonecznie.352
- śnieg.18
- trenażer.5
#12 | Pierwsza zaplanowana wycieczka w tym roku
Sobota, 2 marca 2013 | dodano: 02.03.2013
Dzisiejszą wycieczkę zaplanowałem dzień wcześniej, gdy obejrzałem prognozę pogody - cały dzień ma być słoneczny. Bobiko wyraził chęć na jazdę i miał wcześnie rano dokończyć serwis roweru - założenie nowych opon, założenie łańcucha. Ja z kolei rano wybrałem się do spożywczego, po drobny prowiant na drogę. Potem po raz pierwszy założyłem do rowera bagażnik na sztycę podsiodłową, a na niego torbę, którą wygrałem w zeszłym roku w konkursie na najdłuższą wycieczkę w ciągu jednego dnia. Torbę zapakowałem potrzebnymi rzeczami i pojechałem po Kubę. Tam okazało się, że kupiona przez niego dętka jest za mała i nie wypełnia przestrzeni wewnątrz opony. Trzeba było zmienić na starą, łataną. Przetestowałem przy okazji nową nóżkę do rowera - stojak zakładany na korbę. Działa bez zarzutu. Potem pompowanie opon, spięcie łańcucha, ciacho na drogę, głaskanie psiaka i można jechać.
Rowery gotowe do trasy:

Oj wiało dzisiaj, wiało... Wiatr miał jakieś 30 km/h. Wybraliśmy trasę pod wiatr, aby wracać już przyjemnie, z wiatrem w plecy. Skierowaliśmy się na Środę Wlkp. z zamiarem dojechania do Zaniemyśla po kesze, których Kuba jeszcze nie zebrał. Jednak po paru km Kuba się zatrzymał, bo zauważył, że w przedniej oponie ma mało powietrza. Okazało się, że powietrze z jakiegoś powodu uchodzi. Kilka km dalej to samo.

Postanowiliśmy więc, że dojedziemy tylko do Środy. Kuba został tam u rodziny i postanowił sprawdzić dętkę, a ja wróciłem tą samą drogą, z przyjemnym wiaterkiem w plecy, z prędkością 30-35 km/h.
Co do bagażnika na sztycy i załadowanej torby - przyjemnie, że nie ma się ciężaru na plecach w plecaku, bo plecy się nie pocą. Jednak środek ciężkości rowera znacznie się podwyższył, co spowodowało, że przy manewrach typu gwałtowne omijanie dziur rowerem dość mocno rzucało na boki. Najgorsze jest jednak to, że praktycznie nie umiem z takim "garbem" na rowerze jechać na stojąco, rzucając rowerem na boki (w stylu kolarza-sprintera przed metą). Gdy chciałem tak przyspieszyć, goniąc Kubę po chwilowym postoju, to o mało co nie skończyłem w rowie...
Dojechałem do domu, zjadłem obiad i postanowiłem, że dzisiejszą nieudaną wycieczkę trzeba oblać promocyjnym Jackiem Danielsem, którego widziałem dziś rano w Netto ;)
Temperatura:11.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1467 (kcal)
Rowery gotowe do trasy:
Oj wiało dzisiaj, wiało... Wiatr miał jakieś 30 km/h. Wybraliśmy trasę pod wiatr, aby wracać już przyjemnie, z wiatrem w plecy. Skierowaliśmy się na Środę Wlkp. z zamiarem dojechania do Zaniemyśla po kesze, których Kuba jeszcze nie zebrał. Jednak po paru km Kuba się zatrzymał, bo zauważył, że w przedniej oponie ma mało powietrza. Okazało się, że powietrze z jakiegoś powodu uchodzi. Kilka km dalej to samo.
Postanowiliśmy więc, że dojedziemy tylko do Środy. Kuba został tam u rodziny i postanowił sprawdzić dętkę, a ja wróciłem tą samą drogą, z przyjemnym wiaterkiem w plecy, z prędkością 30-35 km/h.
Co do bagażnika na sztycy i załadowanej torby - przyjemnie, że nie ma się ciężaru na plecach w plecaku, bo plecy się nie pocą. Jednak środek ciężkości rowera znacznie się podwyższył, co spowodowało, że przy manewrach typu gwałtowne omijanie dziur rowerem dość mocno rzucało na boki. Najgorsze jest jednak to, że praktycznie nie umiem z takim "garbem" na rowerze jechać na stojąco, rzucając rowerem na boki (w stylu kolarza-sprintera przed metą). Gdy chciałem tak przyspieszyć, goniąc Kubę po chwilowym postoju, to o mało co nie skończyłem w rowie...
Dojechałem do domu, zjadłem obiad i postanowiłem, że dzisiejszą nieudaną wycieczkę trzeba oblać promocyjnym Jackiem Danielsem, którego widziałem dziś rano w Netto ;)
Rower:Kross
Dane wycieczki:
53.51 km (0.00 km teren), czas: 04:19 h, avg:12.40 km/h,
prędkość maks: 41.70 km/hTemperatura:11.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1467 (kcal)
#11 | Początek marca - nareszcie ładna pogoda
Piątek, 1 marca 2013 | dodano: 01.03.2013
Dziś od rana mocno się wkurzyłem. Dlaczego? Wczoraj drogi były już w miarę suche i przejezdne, a dziś rano znów mokro. W nocy padało, mimo że nikt opadów nie zapowiadał. Na szczęście około godziny 13 wyszło słońce i razem z silnym wiarem zrobiły porządek z wodą na ulicach - wszystko wyschło :) Po pracy i obiedzie nie było więc innej możliwości, jak wybrać się na rower. Wiatr z tego samego kierunku co wczoraj - z płn.-zach., a więc trasa, gdzie w drodze powrotnej pojechałbym z wiatrem, to trasa na Poznań. Tym razem pojechałem więc od razu trasą 92 z planem na dojechanie do Siedlca, a więc kawałek dalej niż wczoraj. Po drodze widziałem malowniczy zachód słońca, który zapowiada na jutro piękną pogodę. Oby.

Gdy byłem w Siedlcu, to postanowiłem udać się kawałek dalej, ale gdy wyjechałem już z powrotem na 92, to niestety nie było już tam żadnego skrzyżowania, a więc miejsca, gdzie mógłbym zawrócić i pojechać w stronę domu. Dojechałem więc do Kostrzyna, wjechałem do miasta, napisałem SMS-a do Bobiko i udałem się w drogę powrotną, już z wiatrem w plecy. Trasa do Nekli przebiegła bez zakłóceń, za to z potężnym ruchem ulicznym. W sumie w drodze do Kostrzyna i z powrotem wyprzedziło mnie z 800 samochodów. W Nekli skręciłem w lewo na Czerniejewo. I tam zapanował spokój... Na całym tym odcinku widziałem może z 5 samochodów. W pewnym momencie, gdy nie było samochodów ani za mną, ani przede mną, a ja byłem na odcinku, gdzie po obu stronach był gęsty las, spojrzałem lekko w górę, w niebo i zobaczyłem w przesmyku między drzewami Wielki Wóz skierowany dyszlem w stronę ziemi. Centralnie między drzewami. Piękny widok. Gdy wyjechałem już z lasu i byłem 2 km przed Czerniejewem, zatrzymałem się i spojrzałem znów w niebo... To był dopiero widok... Niebo jeszcze czarne, zimowe, brak łuny świetlnej, bo daleko od dużych miast i Orion - najładniejszy gwiazdozbiór zimowego nieba, otoczony przez tysiące gwiazd... Chciałoby się w tym momencie mieć lornetkę ze sobą, albo teleskop i rozłożyć się tam na parę godzin i poobserwować... No ale trzeba było ruszyć w dalszą drogę. Odcinek między Czerniejewem a Wrześnią był jeszcze spokojniejszy - wyprzedził mnie tylko autobus, a minęły mnie 2 samochody. Daaaawno nie widziałem tak spokojnej tej trasy, a jeżdżę tam naprawdę często... Do domu dojechałem przed 20:00.
Temperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1715 (kcal)
Gdy byłem w Siedlcu, to postanowiłem udać się kawałek dalej, ale gdy wyjechałem już z powrotem na 92, to niestety nie było już tam żadnego skrzyżowania, a więc miejsca, gdzie mógłbym zawrócić i pojechać w stronę domu. Dojechałem więc do Kostrzyna, wjechałem do miasta, napisałem SMS-a do Bobiko i udałem się w drogę powrotną, już z wiatrem w plecy. Trasa do Nekli przebiegła bez zakłóceń, za to z potężnym ruchem ulicznym. W sumie w drodze do Kostrzyna i z powrotem wyprzedziło mnie z 800 samochodów. W Nekli skręciłem w lewo na Czerniejewo. I tam zapanował spokój... Na całym tym odcinku widziałem może z 5 samochodów. W pewnym momencie, gdy nie było samochodów ani za mną, ani przede mną, a ja byłem na odcinku, gdzie po obu stronach był gęsty las, spojrzałem lekko w górę, w niebo i zobaczyłem w przesmyku między drzewami Wielki Wóz skierowany dyszlem w stronę ziemi. Centralnie między drzewami. Piękny widok. Gdy wyjechałem już z lasu i byłem 2 km przed Czerniejewem, zatrzymałem się i spojrzałem znów w niebo... To był dopiero widok... Niebo jeszcze czarne, zimowe, brak łuny świetlnej, bo daleko od dużych miast i Orion - najładniejszy gwiazdozbiór zimowego nieba, otoczony przez tysiące gwiazd... Chciałoby się w tym momencie mieć lornetkę ze sobą, albo teleskop i rozłożyć się tam na parę godzin i poobserwować... No ale trzeba było ruszyć w dalszą drogę. Odcinek między Czerniejewem a Wrześnią był jeszcze spokojniejszy - wyprzedził mnie tylko autobus, a minęły mnie 2 samochody. Daaaawno nie widziałem tak spokojnej tej trasy, a jeżdżę tam naprawdę często... Do domu dojechałem przed 20:00.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
62.54 km (0.00 km teren), czas: 03:02 h, avg:20.62 km/h,
prędkość maks: 43.90 km/hTemperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1715 (kcal)
#10 | Ostatnia wycieczka w lutym
Czwartek, 28 lutego 2013 | dodano: 28.02.2013
Dziś udało mi się wyjechać jeszcze gdy było jasno, choć słońce już zachodziło. Skierowałem się standardowo na Czerniejewo. Wydawało mi sie, że będzie dość sucho, jednak np. ulica Czerniejewska tonęła jeszcze w wodzie - od roztapiającego się śniegu na poboczach. Dalej było już na szczęście lepiej. Z Czerniejewa - również standardowo - skierowałem się na Neklę. Jednak na skrzyżowaniu z trasą 92, w miejscu gdzie zwykle jadę prosto, do centrum Nekli, pomyślałem, że godzina jest jeszcze wczesna, a wiatr wieje w kierunku Wrześni, więc powrót będzie przyjemny, z wiatrem. Skręciłem więc w prawo, na Poznań. Dojechałem do Brzeźna, prawie w całkowitych ciemnościach, bo trudno tam uświadczyć jakiekolwiek latarnie, poza krzyżówką w Starczanowie. Zawróciłem koło przydrożnego baru i pognałem w kierunku Wrześni. A gnało się fajnie. To lubię. Gdy dojechałem do Wrześni, to znów pomyślałem, że szkoda byłoby już wracać, więc zrobiłem jeszcze kółko ulicą Sikorskiego i przez Dębinę oraz Bierzglinek do Wrześni.
Temperatura:4.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1536 (kcal)
Rower:Kross
Dane wycieczki:
56.01 km (0.00 km teren), czas: 02:49 h, avg:19.89 km/h,
prędkość maks: 45.30 km/hTemperatura:4.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1536 (kcal)
#9 | Dłuższy sobotni wyjazd
Sobota, 9 lutego 2013 | dodano: 09.02.2013
Rano wyczyściłem rower, który z czarnego zrobił się szary po ostatnich kilku wieczornych, mokrych wyjazdach. Na niebie widać przebłyski słońca, więc powinno być dzisiaj całkiem miło. Żeby nie powtarzać ostatnich tras zdecydowałem się dziś na jazdę w innym kierunku od Wrześni, mimo że zapowiadany wiatr miał mi wiać w paszczę w drodze powrotnej. Nie lubię tego. No ale ma być umiarkowany.
Skoczyłem na Strzałkowo. Do końca nie byłem zdecydowany czy w Strzałkowie skręcę w lewo na Witkowo, czy w prawo na Graboszewo. Wybrałem jednak pierwszą opcję. W Strzałkowie musiało ostatnio mocno popadać śniegiem, bo nawet na chodnikach jeszcze śnieg leżał. A dalej, w kierunku Witkowa pola całkowicie białe. W tym czasie słońce wyszło na dobre, więc bardzo przyjemnie się jechało. W Witkowie okrążyłem tylko rondo na wjeździe do miasta i skierowałem się na Wrześnię. I od razu poczułem na sobie ścianę wiatru. Prędkość jazdy zdecydowanie spadła, zaszło też słońce. Zrobiło się mało przyjemnie. Jakoś się jednak dokulałem, choć prędkość była na poziomie dna...
Temperatura:3.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1501 (kcal)
Skoczyłem na Strzałkowo. Do końca nie byłem zdecydowany czy w Strzałkowie skręcę w lewo na Witkowo, czy w prawo na Graboszewo. Wybrałem jednak pierwszą opcję. W Strzałkowie musiało ostatnio mocno popadać śniegiem, bo nawet na chodnikach jeszcze śnieg leżał. A dalej, w kierunku Witkowa pola całkowicie białe. W tym czasie słońce wyszło na dobre, więc bardzo przyjemnie się jechało. W Witkowie okrążyłem tylko rondo na wjeździe do miasta i skierowałem się na Wrześnię. I od razu poczułem na sobie ścianę wiatru. Prędkość jazdy zdecydowanie spadła, zaszło też słońce. Zrobiło się mało przyjemnie. Jakoś się jednak dokulałem, choć prędkość była na poziomie dna...
Rower:Kross
Dane wycieczki:
54.73 km (0.00 km teren), czas: 02:36 h, avg:21.05 km/h,
prędkość maks: 37.10 km/hTemperatura:3.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1501 (kcal)
#8 | Standardowy wieczorny wypad
Piątek, 8 lutego 2013 | dodano: 09.02.2013
Standardowo wieczorem, po pracy i po obiedzie, zdecydowałem się na wyjazd rowerem. Tym razem miał to być wyjazd z Bobiko, który zapowiedział w ciągu dnia, że od 18 do 20 może pojeździć. Skontaktowałem się z nim przed wyjazdem o 17, ale powiedział, że rezygnuje. Cóż, traci okazję na ostatnią wycieczkę przed oddaniem rowera do serwisu.
Trasa do Czerniejewa, a stamtąd do Nekli i Wrześni była już sucha. Nie przydarzyło się nic ciekawego. Na wyjeździe z Nekli stał sobie patrol policji, a panowie z ciepłego wnętrza samochodu z ciekawością mi się przyglądali. Potem wyprzedzili mnie w Zasutowie i stanęli sobie w Psarach, gdzie minąłem ich po raz drugi.
Temperatura:0.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1033 (kcal)
Trasa do Czerniejewa, a stamtąd do Nekli i Wrześni była już sucha. Nie przydarzyło się nic ciekawego. Na wyjeździe z Nekli stał sobie patrol policji, a panowie z ciepłego wnętrza samochodu z ciekawością mi się przyglądali. Potem wyprzedzili mnie w Zasutowie i stanęli sobie w Psarach, gdzie minąłem ich po raz drugi.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
37.69 km (0.00 km teren), czas: 01:48 h, avg:20.94 km/h,
prędkość maks: 41.50 km/hTemperatura:0.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1033 (kcal)
#7 | Wieczorowo + grad
Wtorek, 5 lutego 2013 | dodano: 05.02.2013
Dzisiejszy wyjazd nie mógł być inny, jak tylko Czerniejewo -> Nekla.
Zapowiadane opady miały przyjść dopiero za 2-3 godziny, a ja powinienem wrócić w ciągu 1,5 godziny. W trasie widziałem na niebie nieprzyjemne chmury, które zbliżały się w moim kierunku, ale miałem nadzieję, że zdążę. I tak też się stało. Dojechałem do Wrześni, przeleciałem przez centrum, ale na krzyżówce przed parkiem zobaczyłem spadającą mi przed rower małą kostkę lodu. 5 sekund później nastąpiło oberwanie chmury gradowej. Na szczęście grad był drobny. Wystartowałem z krzyżówki, wjechałem do parku i zacząłem gnać w stronę domu. Nagle jakieś 3 metry przede mną spadło na drogę pół drzewa. Wielki konar zatarasował cały przejazd. Na szczęście dzięki dobrym hamulcom zdołałem się przed nim zatrzymać. Kilkaset metrów dalej byłem już lekko mokry, a grad przestał padać.
Temperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1036 (kcal)
Zapowiadane opady miały przyjść dopiero za 2-3 godziny, a ja powinienem wrócić w ciągu 1,5 godziny. W trasie widziałem na niebie nieprzyjemne chmury, które zbliżały się w moim kierunku, ale miałem nadzieję, że zdążę. I tak też się stało. Dojechałem do Wrześni, przeleciałem przez centrum, ale na krzyżówce przed parkiem zobaczyłem spadającą mi przed rower małą kostkę lodu. 5 sekund później nastąpiło oberwanie chmury gradowej. Na szczęście grad był drobny. Wystartowałem z krzyżówki, wjechałem do parku i zacząłem gnać w stronę domu. Nagle jakieś 3 metry przede mną spadło na drogę pół drzewa. Wielki konar zatarasował cały przejazd. Na szczęście dzięki dobrym hamulcom zdołałem się przed nim zatrzymać. Kilkaset metrów dalej byłem już lekko mokry, a grad przestał padać.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
37.77 km (0.00 km teren), czas: 01:42 h, avg:22.22 km/h,
prędkość maks: 39.90 km/hTemperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1036 (kcal)
#6 | Kolejna słoneczna niedziela
Niedziela, 3 lutego 2013 | dodano: 03.02.2013
Siedziałem sobie w domu i nagle ok. 14.00 naszła mnie szatańska myśl: ROWER! W końcu za oknem słońce świeci :) Wyjrzałem przez okno - hmmm, co prawda drogi jeszcze mokre, przed domem błoto po roztopach... Ale gdyby tak jechać tylko głównymi? Pytanie do Bobiko czy jedzie ze mną i już po chwili obaj szykowaliśmy się do wyjazdu. Parę drobiazgów do założenia na rower i można jechać. Oj mocno wiało w paszczę dzisiaj, ale było ciepło - w słońcu ok. 7 st.C. Pojechałem po Bobiko, poczekałem chwilę aż się zbierze do jazdy i ruszyliśmy bocznymi drogami na Neklę. Na odsłoniętych, nasłonecznionych drogach było suchutko, ale już pod drzewami i w miejscach gdzie wokół lasy - mokro. Najgorzej było na odcinku między Neklą a Czerniejewem - tam droga wiedzie przez lasy i na trasie leżał jeszcze śnieg, a miejsca mniej nasłonecznione były nawet pokryte lodem (w tym miejscu temp. metr nad ziemią wynosiła już tylko +1).
I wszędzie MASAKRYCZNE DZIURY w drodze! Nie dało się jechać bezpiecznie przy prawej krawędzi. Trzeba było jechać środkiem pasa, przez co pewnie wkurzaliśmy kierowców samochodów, ale chyba jakoś to przełknęli. Zresztą chyba widzieli jakie są drogi.
Dojechaliśmy do Czerniejewa, tam łyk gorącej herbaty z termosu i powrót do Wrześni. Bobiko testował na tym odcinku nową latarkę - takie małe działo fotonowe. Pod Wrześnią tryb migający musiał zostać zastąpiony światłem stałym, bo mocno oślepiało. Krótka wizyta w Biedronce po przekąskę, aby Bobiko miał siły dojechać do siebie (byliśmy obaj przed obiadem) i śmignęliśmy przez centrum, po czym rozstaliśmy się koło Maryśki. Koniec weekendu uważam za udany.
Temperatura:3.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1280 (kcal)
I wszędzie MASAKRYCZNE DZIURY w drodze! Nie dało się jechać bezpiecznie przy prawej krawędzi. Trzeba było jechać środkiem pasa, przez co pewnie wkurzaliśmy kierowców samochodów, ale chyba jakoś to przełknęli. Zresztą chyba widzieli jakie są drogi.
Dojechaliśmy do Czerniejewa, tam łyk gorącej herbaty z termosu i powrót do Wrześni. Bobiko testował na tym odcinku nową latarkę - takie małe działo fotonowe. Pod Wrześnią tryb migający musiał zostać zastąpiony światłem stałym, bo mocno oślepiało. Krótka wizyta w Biedronce po przekąskę, aby Bobiko miał siły dojechać do siebie (byliśmy obaj przed obiadem) i śmignęliśmy przez centrum, po czym rozstaliśmy się koło Maryśki. Koniec weekendu uważam za udany.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
46.69 km (0.00 km teren), czas: 02:51 h, avg:16.38 km/h,
prędkość maks: 35.00 km/hTemperatura:3.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1280 (kcal)
#5 | Słoneczna niedziela
Niedziela, 20 stycznia 2013 | dodano: 20.01.2013
Dzisiejszy wyjazd był niezaplanowany. Jednak Bobiko namówił mnie na jazdę, więc mimo bolącej po biegach nogi zdecydowałem się na przejażdżkę. W trakcie przygotowań jednak napisał mi, że nie może znaleźć ważnej części ubioru i nie pojedzie bez niej. No cóż - na tym etapie, gdy już byłem zdecydowany na jazdę, nie mogłem zrezygnować, więc ubrałem sie do końca i pojechałem bez niego. Było dzisiaj trochę łatwiej, bo śnieg już nie sypał, a to, co nasypało do wczoraj, zostało już trochę ubite przez buty spacerowiczów. Nad zalewem trochę ludzi z psami i z rodzinami (w końcu dziś niedziela).




Na dalszym etapie spotkałem kilku kijkowców. Potem włos mi się zjeżył na głowie, gdy zobaczyłem cymbała w białym range roverze, który po publicznej drodze (nie to co wczoraj w lesie) ciągnął dwie pary sanek. Ale gdyby jeszcze ciągnął je po prostu za sobą, jadąc normalnie... Nie. On jechał od prawej na lewą stronę jezdni. Wężykiem. Nawet gdy samochody jechały z naprzeciwka, to jeszcze blisko przed nimi wykonywał takie manewry.
Gdy wjechałem do lasu koło Country Clubu, to włos mi się zjeżył na głowie po raz drugi. Ot grupa ludzi postanowiła sobie rozpalić ognisko w lesie. Pod drzewami. Pod zwisającymi gałęziami drzew. A płomienie sięgały ponad 2 metrów. Brak słów po prostu...
W lesie jeszcze więcej kuligów samochodowych niż wczoraj.
Droga powrotna prawie tą samą trasą, z pominięciem ścieżki wzdłuż zalewu - po prostu już nie miałem siły brnąć w tym syberyjskim śniegu. Pojechałem ulicą.
Temperatura:-4.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 534 (kcal)
Na dalszym etapie spotkałem kilku kijkowców. Potem włos mi się zjeżył na głowie, gdy zobaczyłem cymbała w białym range roverze, który po publicznej drodze (nie to co wczoraj w lesie) ciągnął dwie pary sanek. Ale gdyby jeszcze ciągnął je po prostu za sobą, jadąc normalnie... Nie. On jechał od prawej na lewą stronę jezdni. Wężykiem. Nawet gdy samochody jechały z naprzeciwka, to jeszcze blisko przed nimi wykonywał takie manewry.
Gdy wjechałem do lasu koło Country Clubu, to włos mi się zjeżył na głowie po raz drugi. Ot grupa ludzi postanowiła sobie rozpalić ognisko w lesie. Pod drzewami. Pod zwisającymi gałęziami drzew. A płomienie sięgały ponad 2 metrów. Brak słów po prostu...
W lesie jeszcze więcej kuligów samochodowych niż wczoraj.
Droga powrotna prawie tą samą trasą, z pominięciem ścieżki wzdłuż zalewu - po prostu już nie miałem siły brnąć w tym syberyjskim śniegu. Pojechałem ulicą.
Rower:Marvil
Dane wycieczki:
19.50 km (15.00 km teren), czas: 01:32 h, avg:12.72 km/h,
prędkość maks: 25.00 km/hTemperatura:-4.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 534 (kcal)
#4 | Prawie jak na Syberii
Sobota, 19 stycznia 2013 | dodano: 19.01.2013
Za oknem śnieg. Nasypało już całkiem sporo. Temp. -6, więc na ulicach będzie raczej znośnie. Decyzja - jadę. Standardowo przy zimowej aurze trzymałem się parków i ścieżek rowerowych. Gdzieniegdzie było odśnieżone, ale już nad Wrześnicą i wzdłuż całego zalewu nic nie ruszone. W niektórych miejscach 10 cm śniegu.

Oj ciężko było. Jechało się w tym sypkim śniegu jak po piasku na plaży.

Dopiero gdy dojechałem do lasu, koło Country Clubu, było trochę lepiej, bo szlak upatrzyli sobie kuligowcy - i kuligu konne i... samochodowe z doczepionymi za samochodem sankami. Tak więc tam śnieg był trochę ubity.

Jednak już w samym Marzelewie, mimo że widać było ślady opon samochodów, śnieg nie był zbyt ubity i sprawiające wrażenie ubitego, podłoże łatwo pękało, powodując niespodziewane skręty przedniego koła. Początkowo chciałem dojechać do leśniczówki w Czerniejewie, ale byłem tak zmęczony brnięciem w tym śniegu, że postanowiłem wrócić.
Temperatura:-6.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 521 (kcal)
Oj ciężko było. Jechało się w tym sypkim śniegu jak po piasku na plaży.
Dopiero gdy dojechałem do lasu, koło Country Clubu, było trochę lepiej, bo szlak upatrzyli sobie kuligowcy - i kuligu konne i... samochodowe z doczepionymi za samochodem sankami. Tak więc tam śnieg był trochę ubity.
Jednak już w samym Marzelewie, mimo że widać było ślady opon samochodów, śnieg nie był zbyt ubity i sprawiające wrażenie ubitego, podłoże łatwo pękało, powodując niespodziewane skręty przedniego koła. Początkowo chciałem dojechać do leśniczówki w Czerniejewie, ale byłem tak zmęczony brnięciem w tym śniegu, że postanowiłem wrócić.
Rower:Marvil
Dane wycieczki:
19.02 km (18.00 km teren), czas: 01:43 h, avg:11.08 km/h,
prędkość maks: 24.00 km/hTemperatura:-6.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 521 (kcal)
#3 | Śnieżna wyprawa
Sobota, 12 stycznia 2013 | dodano: 12.01.2013
Wieczorem miałem biec w sztafecie WOŚP, więc postanowiłem wcześniej trochę się "rozgrzać". Wziąłem więc rower i mimo śnieżnej pogody i dość konkretnej już pokrywy śniegowej na drogach udałem się do lasów Marzelewskich. Oczywiście ulice były mokre i w błocie, ale trzymałem się parków i bocznych uliczek, gdzie dało się jechać po śniegu. W lesie dość niebezpiecznie. Śnieg był jeszcze świeżutki i miękki, a pod nim - całkiem już ukryte i niewidoczne - zamarznięte koleiny. Wpadając w taką koleinę można doświadczyć przykrego uślizgu przedniego koła, a kontry nie da się przeprowadzić, bo koło zostanie już w tej koleinie i gleba gotowa. Na szczęście udało mi się wyjść cało z trzech czy czterech takich przygód. Po drodze w lesie spotkałem innego śniegowego szaleńca ;) On chyba ryzyko gleby wpisał w swój dzisiejszy wyjazd, bo gnał jak szalony przez las.
A teraz trzeba by wyczyśćić rower...
Temperatura:-2.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 602 (kcal)
A teraz trzeba by wyczyśćić rower...
Rower:Marvil
Dane wycieczki:
21.96 km (18.00 km teren), czas: 01:31 h, avg:14.48 km/h,
prędkość maks: 32.00 km/hTemperatura:-2.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 602 (kcal)

