Rowerowy uziel75blog rowerowy

avatar uziel75

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(18)

Moje rowery

Marvil 2023 km
Santini 2609 km
Merida 45 km
Kross 48632 km
Kellys 39549 km
Esker 22046 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy uziel75.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Nowe kwadraty na płd-wsch. Wiatr 6 m/s

Sobota, 22 marca 2025 | dodano: 23.03.2025Kategoria 101-150, słonecznie

Dziś rano zaplanowałem trasę na płd.-wsch. i wschód od Wrześni, bo miało wiać i to całkiem mocno (6 m/s) ze wschodu, więc powrót planowałem z wiatrem. Miałem odwiedzić nieodwiedzone dotąd rejony i zamalować dość sporo kwadratów na Squadrats. Spakowałem prowiant i po 8:00 wyruszyłem. Miałem tylko problem z ubiorem, bo rano było zaledwie 2-3 stopnie C, a po południu miało być 14.

Pierwszy postój na zdjęcia w okolicach Pietrzykowa.







Słońce zaczynało przygrzewać, więc trzeba było zmienić długie rękawiczki na krótkie.





W końcu wjazd w teren po dotychczasowej jeździe asfaltowej.



I po niedługim czasie zaczęło się robić ciekawie. Niby wszędzie sucho, ale na polach, szczególnie w miejscach porozjeżdżanych przez ciągniki, było błotko, które trzeba było pokonać bokiem.





Tutaj problem z wodą na drodze chyba dość powszechny, bo obok mały "objazd".









I nagle, na polance między lasami, malownicza chatka...











Dach kryty słomą, ale prąd mieli.





Chatka nawet umeblowana ;)













Jako że to lasy niedaleko Pyzdr, to nie obyło się bez pyzderskich piachów...









Po zaliczeniu kolejnego z kwadratów, miałem przejechać w kolejny obszar, ale... zabrakło drogi. Na mapie, gdy rysowałem kurs, droga była, na mapie na Garminie też, a w rzeczywistości było szczere pole, zasiane jakimiś roślinami. Zacząłem więc kombinować objazd. Nieszczególnie mi się to jednak uśmiechało, więc postanowiłem przewalić się przez to pole. Do tego przejechałem komuś pod oknami, bo stał tam nawet jakiś dom. Na szczęście nie był to długi odcinek i po chwili znalazłem się na właściwiej drodze w swoim planie jazdy.








W Oleśnicy zjechałem z głównej drogi w kierunku Warty i jej rozlewisk, bo tam były kolejne kwadraty do zdobycia.





Oto Czarna Struga.













Rozlewiska na szczęście suche, więc dało się jechać...





...niestety tylko do czasu. W tym miejscu zwątpiłem w powodzenie misji, bo rozlewisko było po obu stronach duktu. Jako że nie chciałem wywalić się na rowerze gdyby koła utknęły w błocie podczas jazdy, co niewątpliwie skończyłoby się mokrymi butami i skarpetami, a nie uśmiechało mi się wracać w takim stanie kilkadziesiąt km do domu, to zsiadłem i spróbowałem przeprowadzić jakoś rower. Buty lekko zapadały się w podmokłym gruncie, ale na szczęście w miejscu najbardziej mokrym udało mi się przejść po krzaczorach niosąc rower i nie zamoczyłem butów.







Z rozlewiska wjechałem na wały, a właściwie na drogę prowadzącą przy wałach. Tą drogą miałem jechać 10 km, gdzie miałem przekroczyć Wartę na drugą stronę.








Trochę mi się dłużyła ta jazda, bo była bardzo monotonna. Po 5 kilometrach do Warty wpada dopływ - rzeka Bawół. Trzeba odbić na południe od Warty pod kątem prostym i prawie 2 km jechać do mostu, po czym znów 2 km wrócić drugą stroną Bawoła do walów wzdłuż Warty. Tutaj nawierzchnia dużo gorsza, poorana przez ciągniki. Jednak wzdłuż niej malownicze widoki kolejnych rozlewisk.















No i w końcu most na rzece Bawół i nawrót na północ, w kierunku Warty.











Wróciłem do Warty i po 2 km miałem przejechać na drugą stronę, gdzie już po niedługim czasie miałem skończyć jazdę terenową i asfaltami, przez Słupcę, wrócić do domu. Jednak, jak się okazało, poranne planowanie w pośpiechu i mało dokładnej obejrzenie trasy, miało się zemścić... Okazało się bowiem, że ten przejazd na drugą stronę, to była... przeprawa promowa. Oczywiście nieczynna. Ale w oddali zobaczyłem most i jadące auta, więc pojechałem dalej. Jednak okazało się, że nie był to most dla mnie, bo... była to autostrada A2. I w tym momencie lekko się zestresowałem, bo uświadomiłem sobie, że czeka mnie teraz 13 km powrotu tą samą drogą, wzdłuż wałów, do miejsca gdzie wjechałem nad Wartę... W tym objazd Bawoła, piaszczystymi z jednej i dziurawymi z drugiej strony duktami. Masakra. A zaczęło się robić późno i zacząłem brać pod uwagę, że nie zdążę wrócić przed zmrokiem. Miałem na szczęście oświetlenie. Po głowie chodziło mi też to, czy znów będę musiałem jechać przez te rozlewiska. Okazało się jednak, że wzdłuż Warty i wałów można jechać dalej, omijając miejsce skąd na nie wjechałem z rozlewisk, i wyjechać na drogę asfaltową prowadzącą do Lądu.

Po drodze przepompownia, którą widziałem z oddali z okolic Czarnej Strugi.



W Lądzie pojawiło się pytanie - jechać dalej na północ do Słupcy, z bocznym, silnym i zimnym wiatrem, żeby potem, ze Słupcy, jechać do Wrześni z wiatrem w plecy, czy skręcić od razu w Lądzie na zachód, w kierunku Pyzdr i skrócić drogę. Wybrałem drugą opcję, bo zacząłem już odczuwać znaczne zmęczenie nóg.

Zmęczenie okazało się tak znaczne, że skróciłem trasę jeszcze bardziej i za Ciążeniem skręciłem w kierunku Szamarzewa, Gozdowa i Wrześni. Ostatecznie kilometrów wyszło tyle, ile było planowane.



mapa trasy mini
Rower:Esker Dane wycieczki: 140.68 km (49.00 km teren), czas: 08:26 h, avg:16.68 km/h, prędkość maks: 51.10 km/h
Temperatura:14.0 HR max:177 ( 91%) HR avg:144 ( 74%) Kalorie: 3269 (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

K o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa razpr
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]