- Kategorie:
- 1-50.987
- 101-150.105
- 151-200.9
- 201-250.5
- 301-350.2
- 351-400.1
- 51-100.602
- deszcz.36
- leżący śnieg.14
- mgła.16
- mokro.31
- mżawka.12
- po zmroku.127
- pochmurno.263
- słonecznie.346
- śnieg.16
- trenażer.5
#77 | Poznań - drugi dziś wyjazd, więc łącznie 204 km
Przed 15:00 pojechałem po bobika. Po wyjeździe stwierdziłem, że może być ciężko z tą drugą dzisiejszą setką km, bo byłem już trochę zmęczony. Ale każdy kolejny kilometr powodował rozruszanie się mięśni i potem było już łatwiej. Pojechaliśmy przez Bardo, a dalej już naszą standardową trasą na Poznań przez Gułtowy i Gowarzewo.

Po drodze bobiko napomknął o Macu, że chętnie wypiłby kawę z McDrive'a. Przystałem na propozycję, tylko że wymyśliłem sobie cheeseburgera i shake'a. Dojechaliśmy do Poznania, skoczyliśmy na Maltę, gdzie wśród setek rowerzystów, rolkarzy i biegaczy dojechaliśmy do Galerii Malta. Ja zostałem z rowerami, a bobiko skoczył do McDonalda. Potem rozłożyliśmy się na na trawie przed galerią, na słoneczku i oddaliśmy się konsumpcji i podziwianiu widoków - ruchomych i nieruchomych.

Siedzę sobie:


Ruszyliśmy w drogę powrotną.

Ups, chodnik się zepsuł...

Niestety, bobiko wymyślił sobie, że do domu pojedziemy drogami terenowymi, doliną Cybiny. Cwaniakował przy tym, bo miał w nogach dopiero nieco ponad 60 km, a ja o 100 więcej. Dodatkowo dobijała mnie kiepskiej jakości wkładka w moich spodenkach. Po kilometrach dziur i piachów w końcu wyjechaliśmy na asfalt w Biskupicach i można było przyspieszyć.
Dalej było Promno...

...i Pobiedziska, skąd już spokojnie, z jedną przerwą na ostatnią przekąskę, dotarliśmy do Wrześni przez Wierzyce i Czerniejewo.
Temperatura:23.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 2976 (kcal)

Po drodze bobiko napomknął o Macu, że chętnie wypiłby kawę z McDrive'a. Przystałem na propozycję, tylko że wymyśliłem sobie cheeseburgera i shake'a. Dojechaliśmy do Poznania, skoczyliśmy na Maltę, gdzie wśród setek rowerzystów, rolkarzy i biegaczy dojechaliśmy do Galerii Malta. Ja zostałem z rowerami, a bobiko skoczył do McDonalda. Potem rozłożyliśmy się na na trawie przed galerią, na słoneczku i oddaliśmy się konsumpcji i podziwianiu widoków - ruchomych i nieruchomych.

Siedzę sobie:


Ruszyliśmy w drogę powrotną.

Ups, chodnik się zepsuł...

Niestety, bobiko wymyślił sobie, że do domu pojedziemy drogami terenowymi, doliną Cybiny. Cwaniakował przy tym, bo miał w nogach dopiero nieco ponad 60 km, a ja o 100 więcej. Dodatkowo dobijała mnie kiepskiej jakości wkładka w moich spodenkach. Po kilometrach dziur i piachów w końcu wyjechaliśmy na asfalt w Biskupicach i można było przyspieszyć.
Dalej było Promno...

...i Pobiedziska, skąd już spokojnie, z jedną przerwą na ostatnią przekąskę, dotarliśmy do Wrześni przez Wierzyce i Czerniejewo.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
111.70 km (12.00 km teren), czas: 07:04 h, avg:15.81 km/h,
prędkość maks: 41.00 km/hTemperatura:23.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 2976 (kcal)
K o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj